Medyk

Skwer Kard. S. Wyszyńskiego 5/54 

tel./fax: 22 666 43 32, 22 664 04 51

Napisz do nas

Nasze strony

reklama

Aktualności

BMI nie zawsze pokaże nam prawdę

Wypowiedź: Magdalena Siuba-Strzelińska, Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej Instytutu Żywności i Żywienia.
 
BMI wyliczamy dzieląc masę ciała przez wzrost w metrach do kwadratu. Bardzo prosto można wyliczyć i zobaczyć czy jesteśmy w normie czy nie. Tak wygląda teoria, a w praktyce nawet jeżeli BMI pokazuje, że mamy nadwagę wcale nie musimy jej mieć. Tak samo osoby, które mają prawidłowy BMI mogą mieć trochę za dużo tkanki tłuszczowej. Jak to jest z BMI?
 
- Kalkulatory, które są w Internecie, te wszystkie obliczenia, które sobie robimy są one bardzo dobre przy monitorowaniu spadku lub wzrostu masy ciała. To też nie są dokładne wyliczenia np. dla kulturysty BMI może wyjść bardzo duże i może się okazać, że kulturysta, który ma dużą masę mięśniową może według norm wychodzić jako osoba, która ma otyłość. To oczywiście nie jest prawdą, bo kulturysta ma więcej tkanki mięśniowej. Dla sportowców BMI nie jest dobrym wskaźnikiem - mówi Magdalena Siuba-Strzelińska, Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej Instytutu Żywności i Żywienia.
 
BMI natomiast jest dobrym wskaźnikiem, który pozwala nam monitorować masę ciała. Sprawdzać jak ona się zmienia. Czy idealny wskaźnik istnieje? Granica między 21 a 25 uznawana jest według badań za najlepszą masa ciała. 
 
- BMI to dobry wskaźnik, żeby sobie sprawdzać masę ciała. Tak dokładnie nie trzymałabym się tego. Najważniejsze jest to jak się ze sobą czujemy. Czasami jest tak, że do poradni trafiają osoby, które mają BMI w normie natomiast mają dosyć sporo tkanki tłuszczowej. Spowodowane jest to tym, że nie ćwiczą. Taka osoba też powinna zadbać o swoje żywienie i aktywność fizyczną.  Pozwoli to wzmocnić ciało i wysmukli sylwetkę - dodaje Magdalena Siuba-Strzelińska.
 
O czym nas informują table BMI? Wskaźnik, który jest poniżej 18,5 mówi nam o niedowadze. Między 18,5 a 24,9 jest prawidłowa masa ciała.  Natomiast powyżej 24,9 mamy nadwagę, powyżej 30 otyłość. Pierwszy stopień otyłości mieści się w przedziale 30-35, po przekroczeniu 35 zaczyna się drugi stopień otyłości, wskaźnik powyżej 40 oznacza otyłość olbrzymią.
 
Źródło: http://newsrm.tv/
 

Niezbędna suplementacja dla kobiet w ciąży i planujących macierzyństwo

Kwas foliowy, wielonienasycone kwasy tłuszczowe omega 3, witamina D, żelazo, jod, wapń, magnez – to niezwykle istotne składniki, a w trakcie ciąży podaż na nie znacznie się zwiększa. Pokrycie tego wzrastającego zapotrzebowania samą dietą jest niezwykle trudnym zadaniem, dlatego suplementację powinna rozważyć każda kobieta planująca ciążę oraz w niej będąca. Jednak zarówno ich niedobór, jak i nadmiar może być groźny dla zdrowia oraz rozwoju płodu, dlatego przed rozpoczęciem przyjmowania suplementów przeznaczonych dla ciężarnych zawsze należy skonsultować się z lekarzem.
 
Kwas foliowy już przed planowaną ciążą 
 
Warto pamiętać, że poprzez prawidłowe żywienie w okresie 1000 pierwszych dni życia dziecka przyszła mama, już od momentu poczęcia, ma realny i długotrwały wpływ na jego zdrowie teraz i w przyszłości. W tym czasie młody organizm bardzo intensywnie się rozwija, dlatego odpowiednia dieta, bogata w niezbędne składniki odżywcze, jest niezwykle istotna. Ważna jest również suplementacja. Już przed planowaną ciążą najistotniejsza jest suplementacja kwasu foliowego (witaminy B9). Bierze on udział w procesie wytwarzania kwasów nukleinowych, niezbędnych do prawidłowego podziału komórek rozwijającego się płodu . Odpowiedni poziom witaminy B9 w organizmie jest szczególnie ważny w pierwszych tygodniach ciąży, podczas procesu organogenezy (kształtowania się narządów dziecka) . Jego deficyt może przyczynić się m.in. do powstania wrodzonej wady cewy nerwowej u dziecka (bezmózgowia lub przepuklin oponowych i oponowo-rdzeniowych) . Codziennie, przez co najmniej 6 tygodni przed planowanym poczęciem, przyszła mama powinna przyjmować 400 µg (mikrogramów) kwasu foliowego  (i kontynuować jego przyjmowanie do końca drugiego trymestru ciąży). Przyjmowanie witaminy B9 zabezpiecza także przed przedwczesnym porodem . Jak wynika z badań, niestety zaledwie co czwarta kobieta w Polsce przyjmuje zalecaną dawkę kwasu foliowego w postaci suplementu przed ciążą.
 
Kwasy omega 3 niezbędne w ciąży
 
Szczególne zapotrzebowanie na wielonienasycone kwasy tłuszczowe występuje w okresie ciąży, zwłaszcza w III trymestrze. W tym czasie istotną rolę odgrywa kwas dokozaheksaenowy (DHA), który, dostarczany organizmowi w odpowiednich ilościach, wpływa na prawidłowy rozwój mózgu i wzroku nienarodzonego dziecka, zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia porodu przedwczesnego i depresji poporodowej . Minimalne zapotrzebowanie na DHA w ciąży wynosi 200 mg/dobę, w związku z tym Zespół Ekspertów Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego oszacował dobowe zapotrzebowanie kobiet ciężarnych na wielonienasycone kwasy tłuszczowe na poziomie 200-300 mg DHA dziennie . W przypadku niskiego spożycia ryb (tłuste ryby, takie jak makrela, łosoś, śledź i sardynki, są najbogatszym źródłem omega 3) można rozważyć dawkę 400-600 mg DHA dziennie.
 
Dla układu kostnego i nie tylko – witamina D 
 
Witamina D (cholekalcyferol) bierze udział w utrzymaniu homeostazy mineralnej, wykazuje istotny wpływ na rozwój układów: kostnego, odpornościowego, nerwowego, mięśniowego oraz krążenia, a także na funkcjonowanie trzustki i kontrolę metabolizmu węglowodanów . Odpowiedni poziom tego hormonu w ciąży jest niezbędny nie tylko dla prawidłowego rozwoju płodu, ale ma znaczenie również dla zdrowia ciężarnej. Niedobór witaminy D może prowadzić m.in. do obniżonej masy kostnej, krzywicy oraz wielu innych powikłań zdrowotnych u dziecka, a jednocześnie u ciężarnej może skutkować m.in. zakażeniami, cukrzycą ciążową, rzucawką przedporodową, przedwczesnym porodem czy zakończeniem ciąży drogą cesarskiego cięcia . Według stanowiska Zespołu Ekspertów Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego w zakresie suplementacji podczas ciąży dawką witaminy D rekomendowaną dla ciężarnych jest 800-1000 IU/d . W praktyce dawka powinna być ustalana przez lekarza indywidualnie do potrzeb pacjentki, po uprzednim badaniu stężenia witaminy D we krwi. Warto pamiętać o suplementacji witaminy D także po porodzie. W Polsce bardzo powszechny jest jej niedobór u dzieci – jak pokazują wyniki badania Instytutu Matki i Dziecka, aż 75% niemowląt w wieku od 5. do 12. miesiąca życia i aż 94% dzieci po 1. roku życia otrzymuje z dietą niewystarczającą ilość witaminy D. 
 
Kompozycja witamin i składników mineralnych 
 
Lekarz prowadzący powinien poinformować ciężarną o konieczności suplementacji i przepisać witaminy i składniki mineralne w odpowiednich dawkach. W okresie ciąży szczególnie ważne, poza wspomnianą witaminą D, są witaminy A oraz E. Dzienne zapotrzebowanie na witaminę A podczas ciąży wynosi 1250 µg, natomiast na witaminę E – 15-19mg . Niedobory tych witamin występują jednak rzadko, a ich przedawkowanie może być bardzo niebezpieczne dla płodu. 
 
Dla rozwoju płodu ważne są również składniki mineralne w odpowiednich dawkach (zapotrzebowanie dzienne kobiety ciężarnej):
 
• Żelazo – 27 mg ;
• Wapń – 1000-1300 mg ;  
• Magnez – 200-1000 mg ;
• Jod – 150-200 µg (w okresie planowania ciąży zaleca się suplementację jodku potasu w dawce 50 µg na dobę) . 
Bardzo ważne jest dostarczanie ich w zalecanej ilości ? wraz z pożywieniem lub ewentualnie dzięki suplementom diety. Jednak preparaty suplementacyjne powinny być stosowane ściśle według zaleceń lekarza.
Najważniejsze aspekty suplementacji w ciąży 
• Lekarz, na podstawie wyników badań krwi pacjentki, powinien ustalać indywidulaną, optymalną dla ciężarnej i dziecka suplementację.
• Suplementacja powinna być uzupełnieniem zbilansowanej diety.
• Bez konsultacji lekarskiej ciężarna nie powinna przyjmować jednocześnie kilku preparatów, w których występują te same witaminy i składniki mineralne. 
• Suplementacja powinna być dostosowana do trymestru ciąży, ponieważ zapotrzebowanie na składniki odżywcze zmienia się na kolejnych etapach ciąży.
 
Szczegółowe informacje na temat suplementacji w okresie znajdują się w Poradniku Żywienia Kobiet w Ciąży Instytutu Matki i Dziecka.
 
 

15 września obchodzimy Europejski Dzień Prostaty

Pacjenci z rakiem prostaty otrzymają wreszcie szerszy dostęp do nowoczesnego leczenia. 
 
Jak co roku, 15 września obchodzony jest Europejski Dzień Prostaty, ustanowiony przez Europejskie Towarzystwo Urologiczne (European Association of  Urology – EAU). Celem jest zwiększenie społecznej świadomości na temat chorób gruczołu krokowego oraz zachęcenie mężczyzn do aktywnej profilaktyki. Niewiele zabrakło, żeby pacjenci z rakiem stercza mogli tego dnia „świętować” istotne dla ich zdrowia poszerzenie dostępu do refundacji, nowoczesnych, leków. 
 
 
Ministerstwo wydało zgodę
 
Pod koniec sierpnia sekcja prostaty Stowarzyszenia UroConti otrzymała pismo z Ministerstwa Zdrowia, w którym pani Izabela Obarska, Dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji napisała, że po zapoznaniu z całością zebranej dokumentacji Minister Zdrowia podjął pozytywne rozstrzygnięcie, w którym lek Xtandi (enzalutamid) ma być stosowany we wspólnym programie lekowym z dotychczas stosowanym octanem abirateronu (…). 
- Rozmawiałem w tej sprawie z panią naczelnik Magdaleną Buras z Ministerstwa Zdrowia i dowiedziałem się, że wszelkie prace prowadzone w resorcie zmierzały do tego, żeby lek był refundowany już od 1 września – mówi Bogusław Olawski, przewodniczący sekcji prostaty Stowarzyszenia UroConti. – Widziałem zaangażowanie ministerstwa i ich realną chęć pomocy pacjentom. Do głowy by mi nie przyszło, kto stoi za tym, że my, chorzy na raka prostaty, nadal nie możemy być skutecznie leczeni tak, jak inni pacjenci w całej Europie, i to nie tylko tej „bogatej”, ale także w Czechach, Słowacji, Grecji czy Rumunii. 
 
Producent konkurencyjnego leku blokuje pacjentom dostęp do leczenia  
 
W piśmie przesłanym do pacjentów ministerstwo informuje, że to podmiot odpowiedzialny, firma Janssen Polska, posiadający pozwolenie na dopuszczanie do obrotu leku Zytiga (octan abirateronu), wprowadził szereg zastrzeżeń i pytań (na które eksperci muszą odpowiedzieć, co wymaga czasu) do zaproponowanego przez Ministerstwo Zdrowia kształtu programu lekowego, uniemożliwiając tym samym poszerzenie opcji terapeutycznych pacjentom.
- Byłem wstrząśnięty – mówi Bogusław Olawski. – Na początku myślałem, że źle rozumiałem, że firma farmaceutyczna, która już ma lek w programie, nie zgadza się na wejście innych nowszych, skutecznych leków! Jak to możliwe, że szansę na leczenie blokuje nam koncern farmaceutyczny, którego działania głównie powinny mieć na celu dobro pacjentów!!! Jednak w rozmowie telefonicznej pani Katarzyna Bonecka, naczelnik Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji potwierdziła, że ministerstwo cały czas „musi walczyć z drugą firmą”, ale zapewniła, że sobie poradzą.
 
Nowy termin – 1 listopada
 
Z cytowanej wyżej rozmowy pacjenci dowiedzieli się również, że ministerstwo ma głęboką nadzieję, że prace polegające na scaleniu programu lekowego w związku z rozszerzeniem o drugi lek, są już na ostatnim etapie i na kolejnej liście refundacyjnej, która wchodzi w życie 1 listopada, pacjenci z rakiem prostaty znajdą już oba leki.
- Pani naczelnik Magdalena Buras poinformowała mnie, że intencją ministerstwa jest, żeby lek wszedł jak najszybciej i że tak naprawdę była szansa, żeby stało się to już 1 września – mówi przewodniczący sekcji. - W takim duchu prowadzone są od sierpnia uzgodnienia, bo wtedy pojawiły się „problemy” z firmą Janssen. 
 
Dichlorek radu w zawieszeniu 
 
W piśmie z 29 sierpnia b.r. do Stowarzyszenia UroConti dyrektor Obarska wyjaśnia też pacjentom sytuację leku Xofigo (dichlorek radu Ra-223) w ramach programu lekowego „Leczenie przerzutów do kości w przebiegu zaawansowanego raka gruczołu krokowego opornego na kastrację (ICD-10 C61)”. Aktualnie postępowanie jest zawieszone na wniosek producenta, co oznacza, że w tym czasie minister nie podejmuje żadnych czynności, więc nie jest możliwe przyśpieszenie procesu administracyjnego. 
- Dowiedzieliśmy się, że dopóki podmiot odpowiedzialny nie odwiesi postępowania, resort ma związane ręce, więc mamy nadzieję, że producent odwiesi wniosek jeszcze w tym roku – podsumowuje Bogusław Olawski. 
 

Nie zbieraj grzybów, jeśli się na nich nie znasz

Zatrucie grzybami nadal stanowi istotną część wszystkich zatruć pokarmowych w Polsce, jednak dzięki rosnącej świadomości z każdym rokiem obserwuje się coraz mniej przypadków spożycia trujących gatunków grzybów. Niestety wzrasta liczba zatruć rozmyślnych, których celem jest wprowadzenie się w stan odurzenia.
 
Grzyby mają niewielkie wartości odżywcze, jednak ze względu na ich walory smakowe cieszą się niezmienną popularnością w polskiej kuchni. Niestety część z nich jest niejadalna, a niektóre wręcz trujące. Zawarte w nich toksyny mogą działać tylko miejscowo na przewód pokarmowy, ale niektóre nieodwracalnie uszkadzają wątrobę i nerki lub działają pobudzająco na ośrodkowy układ nerwowy. 
 
Ze względu na czas wystąpienia objawów zatrucia grzybami, przyjęto podział na dwie podstawowe grupy:
- zatrucia o krótkim okresie utajenia, w których zwykle od 30 minut do pięciu godzin po spożyciu potraw zawierających grzyby występują objawy kliniczne (najczęściej bóle brzucha, nudności, wymioty i biegunka),
- zatrucia o długim okresie utajenia, w których pierwsze objawy żołądkowo-jelitowe pojawiają się po ponad sześciu godzinach od spożycia grzybów. 
„Im dłuższy okres utajenia objawów, tym zatrucie grzybami jest groźniejsze - przekonuje dr n. med. Iwona Kozak-Michałowska, z-ca dyrektora medycznego Laboratoriów Synevo. - W razie najmniejszego przypuszczenia, że doszło do zatrucia grzybami należy niezwłocznie skontaktować się z lekarzem. Każda osoba, u której wystąpiły objawy zatrucia grzybami po upływie czterech lub więcej godzin od ich spożycia, powinna być poddana obserwacji szpitalnej” - przypomina.
 
Najczęstsze zatrucia grzybami 
Pierwszą zidentyfikowaną toksyną pochodzącą z grzyba była muskaryna. Wyizolowano ją z muchomora czerwonego, jednak jej zawartość w tym gatunku grzyba jest niewielka i oscyluje wokół 0,0003% świeżej masy. Wykrywana jest głównie w strzępiakach i lejkówkach. Toksyna ta nie przedostaje się przez barierę krew–mózg, dlatego nie oddziałuje na centralny układ nerwowy. Jej działanie polega na pobudzeniu układu parasympatycznego. Muskaryna aktywuje receptory acetylocholiny w sercu, gruczołach apokrynowych i mięśniach gładkich. Poza atropiną nie istnieje swoiste antidotum przeciwdziałające efektom wywołanym przez tę toksynę.
Najwięcej, bo 46% wszystkich zatruć, odnotowuje się po spożyciu muchomora sromotnikowego (Amanita phalloides) i krowiaka podwiniętego (Paxillus involutus). Miejsce trzecie i czwarte zajmują grzyby o działaniu neurotropowym - muchomor plamisty (Amanita pantherina) i czerwony (Amanita muscaria). Około 30% wszystkich zatruć dotyczy dzieci i młodzieży do 14 lat.
Muchomor sromotnikowy jest najczęściej mylony z takimi grzybami jadalnymi, jak gołąbek zielonawy, gąska zielonka, kania czubajka i pieczarka polna. Nie da się go odróżnić ani pod względem smakowym, ani ze względu na cechy organoleptyczne. Przed grzybobraniem należy przypomnieć sobie cechy botaniczne grzybów, zbierać tylko dojrzałe osobniki, a w przypadkach wątpliwych zasięgnąć rady doświadczonych grzybiarzy lub pracowników stacji sanitarno-epidemiologicznych.
Muchomor sromotnikowy zawiera trzy grupy toksyn: amatoksyny (amanityna alfa, beta i gamma), fallotoksyny i fallinolizyny. Najsilniejsze działanie mają amatoksyny, które nie rozkładają się nawet pod wpływem wysokiej temperatury, a wchłonięte do krwi wiążą się z albuminą, co zwiększa ich toksyczność. Dawka śmiertelna dla człowieka to 0,1 mg/kg ciała, co oznacza, że zjedzenie muchomora sromotnikowego o masie 50 g może już doprowadzić do śmiertelnego zatrucia. Amatoksyny działają na poziomie DNA, hamują syntezę białek w komórkach narządów wewnętrznych i powodują ich zniszczenie. Przede wszystkim jednak niszczą wątrobę, choć uszkadzają też komórki innych narządów - nerek, trzustki, jąder, mięśnia sercowego i mózgu, a we krwi granulocyty obojętnochłonne i erytrocyty. 
 
Objawy kliniczne zatrucia muchomorem sromotnikowym zależą od czasu, jaki upłynął od jego spożycia:
 
- okres bezobjawowy – pierwszy okres utajenia – 6-24 godzin od spożycia grzybów (średnio 6-12 godzin);
- zaburzenia żołądkowo-jelitowe – 12-24 godzin, gwałtowny początek, silne bóle brzucha, nudności, wymioty, bardzo silna biegunka; towarzyszą temu zaburzenia elektrolitowe i kwasowo-zasadowe;
- drugi okres utajenia – pozorna poprawa stanu zdrowia przez około 12-24 godzin; narastają biochemiczne markery uszkodzenia wątroby: aminotransferazy AST i ALT, bilirubina całkowita, następuje wydłużenie czasu protrombinowego;
- faza wątrobowa – uszkodzenie komórki wątrobowej po 3-4 dniach od zatrucia, masywne krwawienia z układu oddechowego i pokarmowego (zaburzenia krzepnięcia), niewydolność nerek, śpiączka wątrobowa, zgon może nastąpić pomiędzy 4-16 dniem od zatrucia.
Do zatrucia muchomorem dochodzi również u osób, u których objawy brzuszne występują przed upływem 6 godzin od spożycia grzybów. Zdarza się to również w przypadku zatruć mieszanych, czyli spożycia potrawy grzybowej składającej się z różnych gatunków grzybów.
Zaburzenia żołądkowo-jelitowe o różnym nasileniu  mogą wystąpić także po spożyciu jadalnych grzybów, jeśli były one niewłaściwie przechowywane lub potrawy z nich przygotowywane były w warunkach niehigienicznych albo zbyt długo przetrzymywane. 
U osób z upośledzoną czynnością przewodu pokarmowego zjedzenie potrawy z grzybów jadalnych daje objawy podobne do tych, które obserwuje się po popełnieniu błędu dietetycznego. Dotyczy to m.in. chorych na przewlekły nieżyt żołądka i jelit, choroby wątroby i dróg żółciowych, trzustki oraz małych dzieci. 
 
Coraz więcej świadomych zatruć 
Pomimo ogólnego spadku częstości zatruć grzybami w Polsce, niepokojąco narasta zainteresowanie, szczególnie wśród młodzieży, zbieraniem grzybów, których toksyny mają działanie halucynogenne. Wzrasta tym samym liczba zatruć rozmyślnych, których celem jest wprowadzenie się w stan odurzenia oraz zatruć spowodowanych spożyciem pomyłkowo zebranych, bardziej toksycznych gatunków grzybów. Do takich grzybów należy m.in. łysiczka lancetowata. Za halucynogenne działanie odpowiadają zawarte w niej alkaloidy indolowe: psylocybina i psylocyna.
Muchomor czerwony i muchomor plamisty zawierają w przeważającej ilości toksyny wywołujące tzw. zespół mykoatropinowy. Substancje te są pochodnymi 3-hydroksyizoksazolu, do których należą: kwas ibotenowy, muscymol i muscazon. Za toksyczność opisywanych grzybów odpowiadają głównie kwas ibotenowy i powstały po jego przemianie, bardziej czynny biologicznie, muscymol. Obie substancje należą do grupy naturalnie występujących w przyrodzie alkaloidów, tzw. aminokwasów pobudzających.
Głównym efektem działania muscymolu i kwasu ibotenowego są objawy o charakterze atropinopodobnym, pojawiające się w czasie do 6 godzin po spożyciu muchomora plamistego i muchomora czerwonego oraz łysiczki lancetowatej. Po wypiciu wywaru z tych grzybów bądź zjedzeniu surowych lub suszonych owocników następuje okres utajenia (1–2 godziny), a następnie pojawiają się objawy podobne do upojenia alkoholowego: zawroty głowy, rozszerzenie źrenic, zaburzenia koncentracji, równowagi i koordynacji ruchowej, gadatliwość, nadmierna pobudliwość, zawroty głowy, oszołomienie, zamroczenie, drżenia mięśniowe, czasami śpiączka, drętwienia i inne niedokładnie sprecyzowane doznania. Często występują pobudzenie psychoruchowe z euforią lub depresją, lęki, omamy słuchowe i halucynacje wzrokowe.
 
Diagnostyka wymaga dobrej współpracy z pacjentem
Rozpoznanie zatrucia grzybami nie należy do najłatwiejszych. Potrzebne jest duże zaangażowanie pracowników ochrony zdrowia, a przede wszystkim dobra współpraca z pacjentem. Badaniu lekarskiemu powinny zostać poddane wszystkie osoby, które spożyły tę samą potrawę z grzybów, co osoba zgłaszająca objawy zatrucia, nawet jeśli nie wystąpiły u nich żadne niepokojące objawy.
Pierwszym etapem diagnostycznym u pacjenta podejrzanego o zatrucie grzybami jest przeprowadzenie z nim szczegółowego wywiadu, a jeśli pacjent jest nieprzytomny – z jego rodziną lub świadkami zdarzenia.
Prawidłowo zebrany wywiad powinien uwzględniać zarówno opis objawów u zatrutego pacjenta, jak i dokładny opis przygotowywania potrawy, którą spożył. Lekarz powinien uzyskać od pacjenta lub jego rodziny następujące informacje:
- jaki rodzaj grzybów spożył pacjent wraz z możliwie najdokładniejszym ich opisem,
- w jakim środowisku grzyby zostały zebrane,
- w jaki sposób były przygotowywane i przechowywane przed spożyciem,
- jaka ilość potrawy grzybowej została spożyta,
- ile czasu upłynęło od momentu spożycia potrawy grzybowej do wystąpienia pierwszych objawów,
- ile czasu minęło od momentu wystąpienia objawów do chwili zgłoszenia się pacjenta do lekarza.
 
„Diagnostyka laboratoryjna zatrucia grzybami opiera się na badaniu mikologicznym. Rzadziej dotyczy wykrywania toksyn – tłumaczy dr Kozak-Michałowska. - Dlatego bardzo ważne jest, żeby zabezpieczyć do badania każdy materiał uzyskany od pacjenta, na przykład resztki grzybów i/lub przygotowanej z nich potrawy, treść żołądkową, wymiociny, kał, czy popłuczyny jelitowe” – dodaje.
 

Polki zaczynają życie po pięćdziesiątce!

Polki są otwarte na zmiany, są bardzo świadome oraz ciekawe świata. Kobiety w każdym wieku chciałyby się rozwijać i poszerzać kompetencje zawodowe. Nie boją się zmian w obszarze pracy oraz są gotowe na „rozsądne szaleństwa”. Szczególnie interesujący jest fakt, że kobiety z pokolenia baby boomers (po pięćdziesiątym roku życia) nie odstają od tego trendu. Są najbardziej otwarte na podróże i zwiedzanie świata (82%) oraz samodzielne wakacje (61%). Informacje wynikają z najnowszego badania „Polko, odważ się na zmiany” przeprowadzonego na reprezentatywnej grupie Polek przez IQS na zlecenie Promedica24. 
 
Zmiany i nowe początki
 
Statystyczna Polka niemal dwa razy rozpoczyna wszystko od nowa z powodu przyczyn losowych takich jak: małżeństwo, rozwód, śmierć bliskiej osoby, pożar, powódź, kryzys gospodarczy, czy zwolnienia grupowe. Kobiety z niższym wykształceniem zaczynały wszystko od nowa średnio 2,3 razy, natomiast te z wykształceniem średnim i wyższym odpowiednio rzadziej – 1,6 razy. Co ciekawe, układanie na nowo sobie życia nie jest związane z wiekiem badanych.
 
„Badanie, które przeprowadziliśmy, potwierdziło naszą tezę, że Polki są otwarte na zmiany i to na bardzo wielu płaszczyznach. To, co szczególnie nas zainteresowało to fakt, że kobiety po pięćdziesiątce nie pozostają w tyle, a wręcz wyprzedzają młodsze koleżanki i bardziej niż one poszukują przestrzeni do życiowych zmian. Zwróciliśmy uwagę na fakt, że osiem na dziesięć Polek czuje się średnio 8 lat młodziej, niż wynikałoby to z ich metryki, czyli przewrotnie mówiąc: im starsze tym młodsze” – komentuje Agnieszka Niedziela Dyrektor Marketingu w Promedica24.
 
Jakie są dzisiaj Polki 55+?
 
Jak pokazuje raport „Polko, odważ się na zmiany”, aż 82% kobiet w wieku 55-64 lat jest zainteresowanych podróżami. Co ciekawe, chęć poznawania świata rośnie wraz z wiekiem badanych. W grupie ankietowanych kobiet w wieku 25-34 lata, jedynie 55% interesuje się podróżowaniem. Jednakże, pomimo największej otwartości na samodzielne wakacje, kobiety z pokolenia baby boomers nie są typami samotniczek i cenią życie w otoczeniu bliskich. Najwięcej kobiet 55+ deklaruje, iż posiada wielu przyjaciół i znajomych (63%). Warto podkreślić, że w grupie badanych w wieku 25-34 lata ta liczba się zmniejsza – 55% kobiet, deklaruje posiadanie wielu przyjaciół i znajomych. Polki 55+ są bardziej otwarte na zmianę partnera życiowego niż kobiety młodsze.
 
„Warto pamiętać, że obecne 55-60 latki to kobiety, które w sposób całkowicie świadomy przeżyły zmiany ustrojowe w naszym kraju i start w dorosłe życie musiały dostosować do nowych okoliczności. To były niełatwe lata, dostępność takich dóbr jak możliwość studiowania, nauki języków obcych czy podróżowania była bardzo niska, stąd część kobiet żałuje niewykorzystanych w tym zakresie możliwości. Kobiety z pokolenia baby boomers praktycznie zawsze postawią siebie na ostatnim miejscu, wcześniej priorytetem są dla nich dzieci, dom, praca. W momencie, kiedy większość z tych obowiązków odejdzie np. dzieci się usamodzielnią to nagle otwiera się dla kobiet przestrzeń na zrobienie czegoś dla siebie: podróże, podnoszenie kwalifikacji zawodowych, naukę języków obcych” – komentuje Marta Rybicka, Business Unit Director, IQS.
Od 35 roku życia wzrasta dwukrotnie odsetek kobiet polegających tylko na sobie. Samodzielność w podejmowaniu decyzji i perswazyjność charakteryzuje w największym stopniu kobiety po pięćdziesiątym roku życia, zaś w najmniejszym dwudziesto- i trzydziestolatki. Kobiety z pokolenia baby boomers podejmują samodzielnie decyzje znacznie częściej (66%), niż te z pokolenia Y (kobiety w wieku 25-34 lata). Aż 74% ankietowanych 55+ wierzy, że trzeba dużo pracować, aby osiągnąć sukces w życiu.
 
Co ciekawe, ponad połowa Polek 55+ deklaruje, że wiele rzeczy robi spontanicznie, bez wcześniejszego planu. Według motta życiowego carpe diem stara się żyć blisko połowa ankietowanych kobiet z pokolenia baby boomers. Kobiety 55+ chcą iść z duchem czasu, są otwarte na „rozsądne szaleństwa” – 74% Polek w wieku 55-64 jest zainteresowanych metamorfozą polegającą na zmianie fryzury.
 
Otwartość na zmiany. Jakich zmian chcą Polki?
 
Kobiety w każdym wieku są otwarte na zmiany, szczególnie w sferze zawodowej. Chciałyby podnosić swoje umiejętności i rozwijać kompetencje zawodowe. Jednym z obszarów, które kobiety niezależnie od wieku chciałyby zmienić w swoim życiu jest edukacja: zdobywanie wykształcenia czy nauka języków obcych. A to dlatego, że aspekt satysfakcji z życia zawodowego ma dla Polek duże znaczenie – 42% badanych kobiet pragnie znaleźć dobrą i lepiej płatną pracę. Polki w każdym wieku chciałyby dbać o zdrowie.
 
8 na 10 kobiet uważa, że emigrować można w każdym wieku. Aż 40% kobiet deklaruje chęć podjęcia pracy sezonowej za granicą w sytuacji konieczności podreperowania budżetu domowego. Prawie połowa ankietowanych Polek (43%) byłaby skłonna przeprowadzić się za granicę na kilka miesięcy. Kobiety deklarują również otwartość na „drobne szaleństwa”, chcą dbać o siebie nie tylko w aspekcie duchowym, ale również wizualnym. Polki chciałyby również poprawić wygląd oraz pozbyć się kompleksów (48%). 
 
„Polki są otwarte na zmiany, a zmiany których pragną często oscylują wokół ich osobistego rozwoju, pracy, wykształcenia. Można przypuszczać, że wraz z doświadczeniem życiowym wyraźniej dostrzegają rolę samorealizacji, otwierają się na nowe, chcą robić rzeczy, których wcześniej nie mogły bądź nie miały odwagi robić. Polki nie do końca są zadowolone ze swojego wyglądu. Są gotowe na metamorfozę, chciałyby poprawić coś w swoim wyglądzie, poczuć się piękniejsze” – Maria Malicka, psycholog, IQS.
 
W ramach badania zapytano Polki co zmieniłyby w swoim życiu, gdyby miały taką możliwość. 
Największa liczba ankietowanych kobiet chciałaby podróżować (52%). Blisko połowa badanych (48%) wyraziła potrzebę zdobycia wykształcenia, zmiany obecnego kierunku oraz nauki języków obcych. Według 81% badanych w każdym wieku można być aktywną zawodowo. 
 
Badanie zrealizowane zostało przez IQS na zlecenie Promedica24 na reprezentatywnej grupie 400 Polek w wieku od 25 do 64 lat metodą wywiadów CAWI. Badanie przeprowadzone zostało w dniach 5-7 lipca 2017 roku. 
 
 

Polub nasz Fanpage a otrzymasz 10% rabatu!

Zapraszamy do odwiedzenia i polubienia naszej strony na Facebooku. Informujemy tam o wszelkich aktualnościach oraz ciekawostkach dotyczących zdrowia. Każda osoba, która polubi nasz fanpage otrzyma 10% zniżki w naszym sklepie. 

Aby odebrać rabat wystarczy nas polubić, a następnie kliknąć zakładkę "Kod rabatowy".

 

Serdecznie zapraszamy! 

 

Dieta dla zdrowych zębów dzieci w wieku żłobkowym i przedszkolnym

Zdrowy, piękny uśmiech jest wizytówką każdego człowieka. Jednak by taki był, trzeba o niego dbać już od pojawienia się pierwszego ząbka. Aby wizyty u dentysty były miłym obowiązkiem, kluczowa jest profilaktyka, czyli przede wszystkim przestrzeganie zasad higieny. Duże znaczenie ma też zbilansowana dieta – od najmłodszych lat! By dziecko miało zdrowe zęby, warto poznać kilka zasad, które pomogą o nie zadbać. 
 
Higiena od pierwszego mleczaka
 
Staranna i konsekwentna higiena jamy ustnej jest podstawowym czynnikiem, który pozwoli zachować zdrowy, piękny uśmiech. Bez regularnego mycia zębów nawet najzdrowsza dieta nie pomoże powstrzymać próchnicy. „Mycie zębów po każdym posiłku pozwala pozbyć się osadów i resztek pokarmów. Częsta higiena jamy ustnej zmniejsza również ryzyko powstawania kamienia nazębnego. Im szybciej dziecko nauczy się mycia zębów po każdym posiłku, tym większe prawdopodobieństwo, że nawyk ten się utrwali” – komentuje Maria Paluczek, edukator żywieniowy programu „Zdrowo jemy, zdrowo rośniemy”.
 
To ważne: 
 
• Zęby należy myć pastą (z odpowiednią do wieku dziecka zawartością fluoru) po każdym posiłku.
• Małemu dziecku zęby powinien szczotkować dorosły, ponieważ dopiero ok. 6. roku życia nabywa ono wystarczających umiejętności manualnych, by samodzielnie dokładnie to zrobić.
• Nie należy myć zębów bezpośrednio po wypiciu soku, by nie wcierać w szkliwo kwasów z owoców.
• Należy pilnować, czy dziecko podczas mycia zębów nie połyka pasty – fluor w nadmiarze jest szkodliwy. 
 
Zęby na diecie, czyli co jeść, aby je wzmocnić? 
 
Dla zdrowia jamy ustnej, oprócz pasty i szczoteczki, bardzo ważne jest to, co dziecko spożywa na co dzień. Drogą do zdrowego uśmiechu malucha jest zbilansowana dieta, uboga w cukry, a bogata w wapń, witaminę D, fluor oraz witaminy A i C. 
 
Wapń jest głównym budulcem kości i zębów. „Zalecana ilość wapnia w diecie przedszkolaka wynosi 1000 miligramów na dobę” – podkreśla Bożena Moćko, edukator żywieniowy programu „Zdrowo jemy, zdrowo rośniemy”. Laktoza zwiększa wchłanianie wapnia, dlatego warto podawać dziecku produkty mleczne. „Jednym z najcenniejszych jego źródeł jest nabiał (w szczególności żółty ser, mleko – w tym mleko modyfikowane, zsiadłe mleko, jogurty, kefiry, twarogi). Bogate w wapń są również: biała fasola, natka pietruszki, łosoś i sardynki. Należy też pamiętać o nasionach, orzechach i suszonych owocach (w szczególności figach)” – uzupełnia Maria Paluczek.
 
Witamina D jest niezbędna do prawidłowego wchłaniania wapnia, dlatego również wpływa na mocne kości i zęby. Można ją dostarczyć organizmowi na trzy sposoby – poprzez syntezę skórną pod wpływem promieni słonecznych (niemożliwe przez większą część roku w naszej szerokości geograficznej), wraz z dietą oraz poprzez suplementację. Zapewnienie dziecku niezbędnej dziennej dawki witaminy D wyłącznie poprzez dietę jest niemal niemożliwe. „Mimo to zawsze warto podawać mu bogate w ten składnik ryby (łosoś, śledź, sola, pstrąg, węgorz czy karp). Mięso ryb zawiera również białko o wysokiej wartości odżywczej, składniki mineralne, witaminę A i jest lekkostrawne. Innym źródłem witaminy D są np. żółtka jaj” – komentuje Weronika Szumlak, edukator żywieniowy programu „Zdrowo jemy, zdrowo rośniemy”. Biorąc pod uwagę powyższe, aby dostarczyć dziecku odpowiednią ilość witaminy D, warto podawać produkty wzbogacane, takie jak mleko modyfikowane lub poprosić lekarza o zalecenie odpowiedniej suplementacji. 
 
Fluor jest niezbędny dla rozwoju kości i zębów. Tworzy na zębach barierę ochronną , przez co zapobiega powstawaniu próchnicy. Źródłem pokarmowym fluoru może być woda, a także herbata. W celu zapobiegania próchnicy ważne są pozapokarmowe źródła fluoru, czyli np. pasty do zębów zawierające ten składnik. „Fluor wciąż jednak budzi kontrowersje, gdyż w nadmiarze może być szkodliwy, a nawet trujący. Szczególnie w przypadku małych dzieci stosowanie preparatów z fluorem należy uzgodnić z dentystą” – przypomina Bożena Moćko.
 
By uniknąć niedoborów 
 
Dziecko idące do żłobka staje się coraz bardziej samodzielne. Jego dieta jest coraz bardziej urozmaicona, mimo to nadal powinna się różnić od tej stosowanej przez dorosłych. Dlaczego? Już od momentu poczęcia i przez pierwsze lata życia młody organizm intensywnie się rozwija. Jest bardzo wrażliwy na nadmiar lub niedobór składników odżywczych, a dieta stołu rodzinnego zazwyczaj nie jest w stanie pokryć dziennego zapotrzebowania malucha na potrzebne mu składniki. Sposób żywienia w tym okresie ma kluczowe znaczenie dla jego zdrowia teraz i w dorosłym życiu. Podstawę jadłospisu malucha po 1. urodzinach wciąż powinno stanowić mleko i produkty mleczne. By uniknąć niedoboru tak ważnych dla zdrowia zębów witaminy D i wapnia, dzieciom po 1. roku życia zaleca się podawanie 2 porcji mleka, w tym mleka modyfikowanego i 1 porcji produktów mlecznych dziennie . Warto podawać również produkty wzbogacone w witaminę D, takie jak np. mleczne kaszki dla niemowląt i małych dzieci.
 
Zdrowe dziąsła to zdrowe zęby 
 
Kondycja dziąseł ma wpływ nie tylko na zdrowie zębów, ale także na cały organizm. Stany zapalne dziąseł mogą przyczynić się do chorób układu pokarmowego, a nawet do zawału serca. „Na dziąsła bardzo dobrze wpływa chrupanie marchewki, ale nie tylko dlatego warto podawać dziecku świeże warzywa i owoce. Zawierają one dużo witaminy C, która zapobiega uszkodzeniu delikatnych naczynek krwionośnych dziąseł. Bogatym jej źródłem jest natka pietruszki i kiszona kapusta. Zalecana ilość witaminy C dla przedszkolaka to 50 miligramów na dobę. Korzystny dla dziąseł jest także koenzym Q10. Chroni je przed drobnymi infekcjami i atakiem bakterii. Naturalne źródła koenzymu Q10 to: brokuły, makrela, łosoś, sardynka” – tłumaczy Bożena Moćko.
 
Wrogowie zdrowych zębów 
 
Określone grupy produktów mogą niekorzystnie wpływać na zęby i sprzyjać powstawaniu próchnicy. Najbardziej szkodliwe z nich to: 
 
• Słodycze i przekąski – chipsy, batoniki, landrynki, lizaki i ciastka są główną przyczyną namnażania się bakterii próchnicotwórczych. Przyklejają się do płytki nazębnej, na której bakterie przekształcają resztki węglowodanów w szkodliwe kwasy.
• Słodkie napoje gazowane i soki owocowe – szczególnie niebezpieczne, ponieważ zawierają bardzo dużo cukru.  
• Białe pieczywo i chrupki kukurydziane – są miękkie i lepkie, więc przylegają do płytki nazębnej, tworząc warunki idealne do powstawania próchnicy. 
 
Najgroźniejszym wrogiem naszych zębów jest nadmiar cukru. „By odpowiednio przetworzył się w naszym organizmie, potrzebuje wapnia, który jest pobierany z kości i zębów. Cukier obniża też również poziom pH w jamie ustnej i tym samym rozpoczyna demineralizację szkliwa, która sprzyja powstawaniu próchnicy” – podsumowuje Weronika Szumlak. By maluch nie kojarzył wizyt u dentysty z bólem i strachem, a z rutynową kontrolą, warto ograniczyć ilość słodyczy w jego diecie i wzbogacić ją o produkty mleczne, warzywa, owoce i ryby. Istotne jest również, by zawsze po posiłkach, a szczególnie tych zawierających dużo cukrów prostych, szczotkować zęby. 
 
 

Rynek warzyw i owoców w Polsce – produkujemy, ale nie spożywamy

Rynek warzyw i owoców stanowi jeden z istotnych segmentów branży spożywczej w Polsce. Polska należy do czołowych graczy na europejskim rynku uprawy warzyw i owoców. Jednak spożycie warzyw i owoców nadal pozostaje zbyt niskie. Kwestie produkcji, spożycia oraz światowych trendów w konsumpcji warzyw i owoców będą jednymi z tematów poruszanych na XIII Międzynarodowym Kongresie Promocji Warzyw i Owoców, który odbędzie się we wrześniu w Warszawie.
 
Zbiory owoców i produkcja przetworów w sezonie 2016/17 w górę
Produkcja owoców w Polsce w 2016 r. wyniosła 4,6 mln ton wobec 4,05 w roku 2015. – Odnotowaliśmy o 20% większe zbiory gruszek i śliwek, o 14,6% wzrosła produkcja jabłek, jedynie truskawek i malin zebrano mniej – mówi prof. dr hab. Andrzej Kowalski, Dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – PIB. W wyniku wzrostu zbiorów, o ok. 20 tys. ton do 1,15 mln ton wzrosła w sezonie 2016/17 w porównaniu z sezonem poprzednim produkcja przetworów owocowych i warzywnych. Polska wzmocniła swoja pozycję europejskiego lidera w produkcji owoców mrożonych i zagęszczonych soków owocowych, a także utrzymała się na drugim miejscu w produkcji warzyw mrożonych – dodaje prof. Kowalski. Łączna produkcja soków pitnych, nektarów, napojów owocowych i owocowo-warzywnych wyniosła 1,87 mln ton. Decydujące było zwiększenie produkcji soku jabłkowego, szczególnie soków NFC. W 2017 r., w wyniku wiosennych mrozów, produkcja owoców będzie mniejsza, niż w roku poprzednim. Niewielki będzie spadek zbiorów warzyw. Konsekwencją obniżenia zbiorów będzie obniżenie produkcji przetworów owocowych i warzywnych. Polska zachowa jednak wysoką pozycję na europejskim i światowym rynku produktów ogrodniczych.
 
Wysoka produkcja – spożycie poniżej normy
Polska jest istotnym producentem warzyw i owoców w skali Europy. – W 2016 w Unii Europejskiej produkcja owoców wyniosła 39,5 mln ton (według nieostatecznych danych AMI – Agrarmarkt Informations-Gesellschaft mbH), gdzie udział Polski stanowi 4,6 mln (wzrost o 14,7% względem roku poprzedniego). Polska umocniła się też na pozycji największego w UE producenta zagęszczonych soków owocowych i mrożonych owoców. Polski rynek odpowiada za ok 50% produkcji we Wspólnocie. Krajowa produkcja warzyw wyniosła natomiast 5,9 mln ton, co stanowi ponad 9% udziału w produkcji unijnej (64,2 mln ton)  – mówi Waldemar Sochaczewski Zastępca Dyrektora Generalnego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR).
 
Mimo dużych zbiorów i produkcji, spożycie warzyw i owoców w Polsce, podobnie jak w większości krajów europejskich, jest nadal zbyt niskie. – Przy założeniu, że Polacy spożywają dziennie niecałe 280 g1 warzyw i owoców, to poziom konsumpcji tych produktów wciąż jest znacznie niższy, niż rekomendowane przez Instytut Żywienia i Żywności (IŻŻ) oraz Światową Organizację Zdrowia (WHO) min. 400 g. Problem zbyt niskiego spożycia warzyw i owoców dotyczy jednak nie tylko Polski – średnio w krajach Unii Europejskiej konsumuje się niewiele wyższą ilość tych produktów. – Tłumaczy prof. dr hab. Krystyna Gutkowska, Dziekan Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.
 
Międzynarodowy dialog
Problem zbyt niskiej konsumpcji warzyw i owoców jest dostrzegany przez krajowe oraz światowe organizacje, zajmujące się promocją prawidłowego żywienia. Na rzecz poprawienia nawyków żywieniowych globalnego społeczeństwa prowadzone są liczne programy edukacyjne. Jednym z nich jest inicjatywa „5 porcji warzyw, owoców lub soku”, która zachęca do spożywania rekomendowanych przez dietetyków 5 warzywno-owocowych porcji dziennie. Światową organizacją, która krzewi tę ideę jest AIAM5, czyli Międzynarodowy Sojusz Organizacji i Stowarzyszeń na rzecz „5 a day”. Do AIAM5 należą państwa z 30 krajów z całego globu, a ich wspólnym celem jest zwiększenie spożycia warzyw i owoców oraz edukowanie społeczeństwa na temat zbilansowanej diety. Oprócz zmiany nawyków żywieniowych, dla zwiększenia spożycia warzyw, owoców i ich przetworów istotna jest również odpowiednia polityka agrarna oraz prawodawstwo wspierające producentów i przetwórców. Odbywający się w warszawskim hotelu InterContinental w dniach 19-20 września XIII Międzynarodowy Kongres Promocji Warzyw i Owoców będzie stanowił okazję do merytorycznej dyskusji na tematy związane z rynkiem i spożyciem warzyw, owoców i ich przetworów.
 
Podczas Kongresu poruszone zostaną m.in. zagadnienia związane z kwestią polityki agrarnej, globalnego oraz lokalnego spożycia warzyw i owoców czy ochrony środowiska. Do udziału w Kongresie zaproszeni zostali praktycy i teoretycy z wiodących organizacji naukowych oraz handlowych z całego świata, którzy podczas wystąpień i dyskusji panelowych podzielą się z uczestnikami swoją wiedzą i doświadczeniami. Jednym z tematów dyskusji będzie znaczenie owoców, warzyw i ich przetworów w polityce rolno- spożywczej w Europie i na całym świecie. 
 
Honorowym patronatem wydarzenie objęli Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Główny Inspektor Sanitarny, Instytut Żywności i Żywienia, Instytut Biotechnologii Przemysłu Rolno-Spożywczego, Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, Instytut Ogrodnictwa, Polskie Stowarzyszenie Dietetyków, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu, Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie oraz Wydział Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW. Organizatorami Kongresu są Stowarzyszenie Krajowa Unia Producentów Soków (KUPS) oraz Międzynarodowy Sojusz Organizacji i Stowarzyszeń na rzecz „5 a day” (AIAM5).

Rak tarczycy – jak pomóc sobie i bliskim?

Stres i niepewność towarzyszące diagnozie onkologicznej są podobne do stresu pourazowego, jaki przechodzą żołnierze. Nie są w stanie go zmniejszyć nawet informacje o pomyślnych prognozach leczenia. Tak dzieje się w przypadku raka tarczycy, który mimo dobrych rokowań, przed pacjentami stawia więcej pytań, niż odpowiedzi. Sprawdź jak możesz pomóc sobie lub swoim bliskim, którzy mierzą się z chorobą.
 
Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów w Polsce rozpoznaje się raka tarczycy u trzech tysięcy pacjentów rocznie. Choć najczęściej występujące typy raka tarczycy – rak brodawkowaty lub pęcherzykowy - udaje się w ponad 90% przypadków wyleczyć, sama diagnoza jest wyjątkowym obciążeniem dla każdego, kto ją słyszy. Dodatkową trudnością z jaką mierzą się pacjenci jest proces leczenia raka tarczycy, który oprócz operacji wycięcia gruczołu tarczowego, obejmuje także leczenie jodem radioaktywnym. Leczenie radiojodem ma ścisłą procedurę, która wymaga przebywania na specjalnym oddziale szpitalnym, gdzie mierzony jest poziom promieniowania u pacjentów, a każda czynność ma określony sposób wykonania – włączając w to kąpiel, czy posiłek. Leczenie wymaga od pacjentów także odosobnienia od bliskich w trakcie kilkunastodniowej kwarantanny – czyli okresu, w którym dostarczone wraz z jodem promieniowanie zanika.
 
- Od kilku lat miałam szumy w uchu. Przyczyny szukałam u laryngologa, który zalecił badanie USG tętnic szyjnych. Lekarze wykonujący badanie zapytali mnie czy wiem, że mam guza na tarczycy. Nie wiedziałam. Od tego momentu wszystko toczyło się błyskawicznie. Po dwóch tygodniach od wykonania biopsji guza tarczycy pojechałam do szpitala, by odebrać wynik – rak tarczycy. Pamiętam łzy, wizję rychłej śmierci, strach –  w takiej sytuacji słyszy się po prostu wyrok. Słowo „rak” robi paraliżujące wrażenie. Operacja wycięcia tarczycy odbyła się po miesiącu i była to moja pierwsza w życiu operacja. W głowie miałam masę pytań bez odpowiedzi. Po zabiegu miało mnie czekać leczenie. Zupełnie nie wiedziałam jak się do niego psychicznie przygotować – mówi Justyna Waksmundzka, wiceprezes Fundacji PROJAN, pacjentka wspierająca kampanię „Motyle pod ochroną”.
 
Film kampanii Motyle pod ochroną o doświadczeniach pacjentów: https://www.youtube.com/watch?v=MMeopM8AiCc
 
Rak to rak – choroba, która zagraża życiu
 
- Sama diagnoza choroby onkologicznej ma silny  ładunek emocjonalny. Wraz ze słowem rak pojawia się strach o własne życie, strach związany z podjęciem leczenia, czy utratą kontroli nad własnym ciałem, życiem  lub podejmowanymi decyzjami. Na taką wiadomość nikt nie jest przygotowany, nie żyjemy z przeświadczeniem, że kiedyś przyjdzie nam zmagać się z nowotworem - i słusznie. Rak nadal jest traktowany jak wyrok i żadne informacje na temat rokowań nie są w stanie w pełni złagodzić stresu jaki przeżywa pacjent, który słyszy diagnozę. Niejednokrotnie stres, którego doświadczają pacjenci może przerodzić się w zespół stresu pourazowego, podobny do tego, z jakim zmagają się np. żołnierze pracujący w strefach konfliktów zbrojnych – mówi psycholog i psychoonkolog Elżbieta Pożarowska z Warszawskiego Centrum Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie.
 
Jak podkreśla psycholog zmagania z nowotworem to bardzo wymagający i trudny czas, w którym zawierzamy swoje zdrowie i życie lekarzom oraz proponowanemu leczeniu. Ponieważ często nie wiemy dokładnie jak takie leczenie będzie przebiegało, w tym okresie towarzyszy nam niepewność. Aby zwiększyć swój komfort i świadomie uczestniczyć w procesie leczenia, warto poznać chorobę, z która się mierzymy, korzystając z rzetelnych materiałów informacyjnych lub skontaktować się z osobami, które podobną drogę mają już za sobą.
 
W ramach kampanii edukacyjnej „Motyle pod ochroną” dostępny jest poradnik dla pacjentów, w którym odnaleźć można informacje na temat istoty raka tarczycy, możliwych sposobów leczenia, a także metod ograniczania skutków choroby. Poradnik można pobrać bezpłatnie ze strony internetowej: www.motylepodochrona.pl
 
Choruje też rodzina
 
- W trudnej sytuacji pozostają także bliscy osoby chorej. Podczas gdy pacjent podejmuje leczenie, przybiera aktywną postawę wobec choroby, w tym czasie jego bliscy mogą poczuć się bezradni i bezsilni, bo nie wiedzą jakie wsparcie powinni zaoferować, co mogą zrobić.  Rak to choroba, która dotyka całe rodziny i należy o tym pamiętać – podpowiada Elżbieta Pożarowska.
 
- Przekazanie informacji o chorobie bliskim może pomóc rozładować narastający po usłyszeniu diagnozy stres, a także pozwoli poprosić o potrzebne wsparcie emocjonalne lub związane z codziennymi sprawami. Oczywiście z poinformowaniem bliskim można poczekać do momentu potwierdzenia diagnozy przez lekarza.  
 
- Powiedz bliskim dokładnie jakiej pomocy lub wsparcia oczekujesz – bądź konkretny. To pozwoli włączyć bliskie Ci osoby w proces leczenia i sprawi, że będą oni mogli przyjąć aktywną i zadaniową pozycję, co da im poczucie, że mogą realnie pomóc Ci w trudnych chwilach.
- Proś o rzeczy realne i rozłóż prośby o wsparcie na kilka bliskich Ci osób, by zadabać także o ich komfort emocjonalny.
 
Mówienie o chorobie, własnych potrzebach i obawach pozwala oswoić się z rzeczywistością, w której nieoczekiwanie pojawia się choroba.
 
Gdy stres nie znika
 
- PSD czyli zespół stresu pourazowego może objawiać się inaczej u każdej osoby zmagającej się z chorobą. W wielu przypadkach wcale nie musi wystąpić. Warto jednak przyjrzeć się objawom, które powinny skłonić nas do zastanowienia się nad skorzystaniem ze wsparcia psychologa – dodaje Elżbieta Pożarowska.
Objawy PSD mogą pojawiać się i zanikać. Najczęściej występują w okresie trzech pierwszych miesięcy od trudnego wydarzenia – np. diagnozy nowotworu. Wśród nich wyróżnia się:
 
- koszmary i retrospekcje (powtarzające się przeżywanie jakiegoś wydarzenia),
- unikanie miejsc, wydarzeń, osób lub rzeczy, które przypominają o chorobie,
- silne poczucie winy, rozpacz lub wstyd,
- kłopoty ze snem lub koncentracją,
- ciągłe poczucie strachu, rozdrażnienie lub gniew,
- utrata zainteresowania czynnościami i relacjami, które wcześniej sprawiały radość,
- autodestruktywne zachowanie takie jak nadużywanie narkotyków lub alkoholu,
- przerażające lub niechciane myśli,
- problemy z odczuwaniem emocji.
 
Więcej informacji na temat raka tarczycy oraz kampanii edukacyjnej „Motyle pod ochroną” dedykowanej pacjentom zmagającym się z tym typem nowotworu odnaleźć można na stronie internetowej www.motylepodochrona.pl

Ten wirus częściej atakuje dzieci, młodzież i osoby starsze

Wypowiedź: dr n. med. Ewa Duszczyk, długoletni pracownik Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, obecnie Indywidualna Specjalistyczna Praktyka Prywatna, dr hab. n. med. Adam Antczak, przewodniczący Rady Naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy.
 
Wirus grypy typu B jest coraz groźniejszy. Podzielił się na dwie linie Yamagata i Victoria i obecnie obie nam zagrażają - alarmują eksperci. Wirus grypy typu B częściej atakuje dzieci, młodzież i osoby starsze.
 
- Wirus grypy typu B może wywołać takie same objawy jak wirus grypy typu A. Nie ma tylko potencjału pandemicznego. Do tej pory uważaliśmy, że on słabo mutuje, ale podzielił się na dwie linie. Jedna nazywa się Victoria a druga Yamagata i w tym problem, że raz krąży jedna linia, raz druga. Nie jesteśmy wstanie przewidzieć, która i kiedy się pojawi. Obecnie krążą obie linie wywołując zakażenia - mówi dr n. med. Ewa Duszczyk, długoletni pracownik Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
 
Według danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny od września 2016 na grypę i choroby grypopodobne zachorowało aż 4 807 265 osób. W stosunku do poprzedniego sezonu to wzrost aż o 19%. Ciężki przebieg grypy i powikłania obserwowano u 16 866 osób, które były hospitalizowane. Niestety aż 25 osób umarło z powodu tej.
 
- Szczepienie przeciw grypie to pewnego rodzaju ubezpieczenie przed nieszczęśliwym wypadkiem, jakim jest grypa. Ubezpieczenia tego najbardziej potrzebują Ci, którzy są  szczególnie narażeni na jej konsekwencje. Należą tu pacjenci z grup ryzyka powikłań pogrypowych, czyli seniorzy, chorujący przewlekle, dzieci i kobiety w ciąży. Osoby te rezygnując ze szczepienia podejmują takie ryzyko, jak osoba, która nie ubezpiecza domu mieszkając na terenie zalewowym, czy kierowca zawodowy nie ubezpieczając swojego samochodu. Szczepienie to ochrona nie tylko przed samą grypą, ale przede wszystkim przed jej groźnymi dla zdrowia i życia powikłaniami” – mówi dr hab. n. med. Adam Antczak, przewodniczący Rady Naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy.
 
W Polsce po raz pierwszy będzie można skorzystanie z innowacyjnych szczepionek czterowalentnych, które w swoim składzie zawierają dwa szczepy wirusa grypy typu A i dwie linie wirusa grypy typu B, dzięki czemu zapewniają najszerszą możliwą ochronę przed grypą. Zgodnie z rekomendacjami ekspertów Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy szczepienie z użyciem szczepionki czterowalentnej zaleca się u wszystkich osób (po ukończeniu 6 miesiąca życia), które chcą uniknąć zachorowania i nie mają przeciwwskazań do szczepienia.
 
Zarówno powikłania pogrypowe, jak i sama choroba są szczególnie groźne dla osób należących do grup ryzyka. Należy jednak pamiętać, że zachorować może każdy. Nawet 33% przypadków zakażeń wirusem grypy może przebiegać bezobjawowo. Oznacza to, że można być źródłem zagrożenia dla swoich najbliższych, nie zdając sobie z tego sprawy.
 
Zachorowanie na grypę wiąże się z ryzykiem wystąpienia różnego rodzaju powikłań, a potrafią być one bardzo niebezpieczne. Jak pokazują dane WHO, średnio co minutę z powodu grypy na świecie umiera jedna osoba.
 
Źródło: http://newsrm.tv/