Nasze strony

  • 0
  • 1
  • 2
  • 3

reklama

  • 0
  • 1
  • 2

Newsletter

Bądź na bieżąco z nowościami Wydawnictwa Medyk!

Nowości

Aktualności

Nieoczywiste fakty o mleku mamy

Każde dziecko ma swoje indywidualne potrzeby, które zmieniają się z dnia na dzień. Wątpliwości kobiet karmiących dotyczące tego czy dziecko się najada oraz czy pokarm mamy ma odpowiednie wartości odżywcze są rzeczą naturalną. To pytania, która zadaje sobie każda mama karmiąca piersią. Warto pamiętać, że pokarm mamy jest najlepiej dopasowany do wyjątkowych potrzeb żywieniowych niemowląt. 1000 pierwszych dni życia dziecka, już od poczęcia, ma fundamentalne znaczenie dla jego zdrowia teraz i w przyszłości. W tym okresie młody organizm jest szczególnie wrażliwy na odpowiednią ilość składników odżywczych w diecie. Najlepszym rozwiązaniem dla malucha jest mleko mamy – przekonaj się jakim cudem natury jest ono dla dziecka!
To ciekawe!
 
1. Mleko mamy nie jest białe!
Pierwszy pokarm – tzw. siara ma odcienie koloru żółtego. Później, po kilku dniach od porodu, mleko mamy ma odcienie koloru białego, w pierwszej fazie sesji karmienia jest niemal przezroczyste, czasem niebieskawe, z czasem z piersi płynie białe lub żółtawe mleko (z większą zawartością tłuszczu). Kolor zależy od składu mleka, które zmienia się także w czasie pojedynczego karmienia. 
 
2. By mieć mleko, nie trzeba pić mleka.
Żeby produkować mleko kobieta nie musi spożywać mleka ani bawarki. Ilość mleka zależy od poziomu hormonów, nie od ilości i rodzaju wypijanych płynów. Choć oczywiście mama powinna być dobrze odżywiona i spożywać odpowiednią ilość płynów w ciągu dnia, najlepiej wybierać niskozmineralizowaną wodę źródlaną (2-3 litry dziennie). 
 
3. Mleko mamy ma cudowne właściwości kojące, wspiera spokojny sen dziecka.
Mleko kobiece zawiera tryptofan, melatoninę, nukleotydy i witaminę B12, składniki wspomagające sen. Poza tym moment, w którym dziecko wtula się w kobiecą pierś skłania je do odpoczynku w ramionach mamy. Co ciekawe, karmienie może powodować senność także u mamy, ze względu na wytwarzaną podczas karmienia oksytocynę.
 
4. Mama chłopca ma zupełnie inny pokarm niż mama dziewczynki.
Mleko dostosowane jest także do płci dziecka. Chłopcy mają większe zapotrzebowanie energetyczne, mleko dla nich zawiera więcej tłuszczu i białka, ponieważ rosną szybciej niż dziewczynki. Mleko dla dziewczynki zawiera natomiast większe ilości wapnia. Mleko mamy zawsze idealnie dostosowuje się do potrzeb dziecka.
 
5. Pokarm mamy jest wyjątkowy na każdym etapie laktacji.
Jeśli dziecko jest starsze, nadal może korzystać z dobrodziejstw znajdujących się w pokarmie mamy. Mleko dla większego dziecka jest tak samo wartościowe, jak to dla malucha, ma składniki odpornościowe, witaminy, składniki mineralne i odpowiednią ilość kalorii. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca wyłączne karmienie piersią przez pierwszych 6 miesięcy życia dziecka. Następnie należy wprowadzać posiłki uzupełniające oraz kontynuować karmienia mlekiem kobiecym do dwóch lat lub dłużej. 
 
6. Mama może karmić jednocześnie noworodka i starszaka.
Jeśli mama przez cały czas ciąży karmiła starsze dziecko, po porodzie nadal może to robić. Piersi mamy są w stanie wyprodukować mleko zarówno dla noworodka, jak i dla jego starszego brata czy siostry. Receptory w sutkach po kontakcie ze śliną dziecka wiedzą już jakie mleko będą produkować. Jedyne o czym warto pamiętać – w pierwszych dniach po porodzie lepiej karmić noworodka w pierwszej kolejności.
 
7. Pokarm na zdrowie.
1000 pierwszych dni życia dziecka, od poczęcia, to szczególny czas, właściwa dieta na tym etapie ma wpływ na zdrowie dziecka teraz i w przyszłości. Zalety zdrowotne karmienia piersią dla dziecka to mniejsze ryzyko infekcji, nadwagi i otyłości, to prewencja chorób cywilizacyjnych. Karmienie wpływa też na stan zdrowia mamy, chroni ją m.in. przed zachorowaniem na raka sutka czy jajników. 
 
8. Odciąganie pokarmu laktatorem nie jest sposobem na sprawdzenie ilości mleka w piersiach.
Po pierwsze dziecko ssie efektywniej niż laktator. Po drugie mleko wytwarza się na bieżąco, podczas ssania. To możliwe, że kobieta nie może ściągnąć mleka laktatorem, a jednak może przystawić dziecko do piersi i je nakarmić. 
 
9. Jedna pierś produkuje więcej mleka niż druga.
To normalne, zwłaszcza, że dzieci często upatrują sobie „ulubioną” pierś, z której chętniej jedzą mleko. W wyniku tego w jednej piersi wytwarza się go więcej. Jest to pozytywna informacja dla mam, które mają problemy z jedną z piersi, mogą one spokojnie wykarmić swoje dziecko.
 
10. Mleko nie tylko na głód.
Mleko mamy posiada właściwości antyseptyczne, można je stosować by wyleczyć podrażnione czy poranione brodawki. Pomoże też w leczeniu skóry u dziecka: ciemieniuchy, odparzeń, ugryzień komara, skaleczeń czy zadrapań. 
 
Informacje o żywieniu dziecka w kluczowym okresie 1000 pierwszych dni życia i zaleceniach żywieniowych dla niemowląt oraz małych dzieci można znaleźć na stronie www.1000dni.pl.
 

Sterydy? Zamiast rzeźby, niepłodność i łysina

Anaboliki stosowane na przyrost masy mięśniowej, siły i wytrzymałości, niosą poważne konsekwencje dla naszego organizmu. Nie tylko zaburzają pracę wielu narządów, m.in. wątroby lub serca, ale mają też poważne skutki dla wyglądu. Ginekomastia czy łysina to tylko niektóre z nich. 
 
Uwaga na anaboliki!
W pogoni za upragnioną formą i masą mięśniową wielu mężczyzn, zamiast wykupić karnet na siłownię, decyduje się na sztuczny doping. Tzw. anaboliki to grupa steroidów o działaniu anabolicznym umożliwiającym szybki wzrost masy mięśniowej poprzez przyśpieszone dzielenie komórek organizmu. 
 
Sterydy kojarzą się głównie z kulturystami, jednak równie często zażywają je amatorzy, by osiągnąć wymarzony rozmiar bicepsa. Powszechnie wiadomo, że wywołują one poważne skutki uboczne i mają negatywne, często nieodwracalne konsekwencje zarówno dla zdrowia, jak i dla wyglądu. Mogą to być m.in. zahamowanie wzrostu ciała u nastolatków, wzrost agresji, wahania nastrojów, depresja, zmiana barwy głosu, przerost gruczołu prostaty, kurczenie się jąder, pogorszenie jakości nasienia, zaburzenia krzepliwości krwi, nadciśnienie, ale na tym nie koniec. 
 
- Tego typu środki stymulują receptory o charakterze androgenowym oraz zazwyczaj zaburzają gospodarkę hormonalną, co ma konsekwencje dla organizmu. Przyjmowanie testosteronu lub jego pochodnych powoduje m.in. zwiększenie łysienia androgenowego, a co za tym idzie większą i szybszą utratę owłosienia – mówi dr Grzegorz Turowski, chirurg plastyczny z Dr Turowski Hair Restoration Clinic w Katowicach. 
 
Większy biceps, mniej włosów 
Jaki związek mają włosy z hormonami? Zasadniczy. W łysieniu androgenowym, które jest najczęstszą przyczyną łysienia (ok. 95% przypadków łysienia), charakterystyczny jest nadmiar dihydrotestosteronu. Jest to pochodna testosteronu o 5-krotnie silniejszym działaniu, która odpowiada m.in. za prawidłową pracę gruczołu prostaty i wygląd włosów. U pewnej grupy osób nadwrażliwość na DHT ujawnia się łysieniem. 
 
- Sterydy anaboliczne mogą powodować łysienie, ponieważ w dużej mierze niekorzystnie wpływają na mieszki włosowe. Istotne jest tu właśnie zwiększenie poziomu DHT. Jeśli więc mamy predyspozycje genetyczne do łysienia typu męskiego, to zaburzona równowaga hormonalna na skutek przyjmowania tego typu specyfików może przyśpieszyć przerzedzenie włosów i zaostrzyć problem. Dochodzi wtedy do miniaturyzacji mieszków włosowych, czyli ich kurczenia. W efekcie włosy stają się coraz cieńsze, krótsze, optycznie jest ich coraz mniej i łysina się powiększa. Włosów na głowie ubędzie, natomiast równocześnie możemy dostrzec bujniejsze owłosienie na klatce piersiowej czy plecach – wyjaśnia ekspert. 
 
Specjaliści przestrzegają, ze skala problemów jest naprawdę duża, a wyniszczony anabolikami organizm to zdecydowanie zbyt duża cena. Tego typu doping sportowy, choć daje wyniki pod postacią umięśnionej sylwetki, to nie jest wart ryzyka pod postacią groźnych skutków ubocznych.
 

Aktywne życie z POChP jest możliwe

Przewlekła obturacyjna choroba płuc sprawia, że chorym trudno jest oddychać. W szczególności wydychanie powietrza wymaga dużo energii i wysiłku, dlatego też niełatwe staje się podejmowanie aktywności fizycznej. Jednak ćwiczenia i ruch pomagają w zachowaniu kondycji i poprawie stanu zdrowia, a ich wykonywanie jest możliwe, nawet przez osoby chorujące na POChP. Eksperci kampanii Płuca Polski podkreślają, że ćwiczenia mięśni oddechowych są najskuteczniejszym sposobem na poprawienie jakości życia chorego. Jak osoby chorujące na POChP powinny dbać o kondycję i w jaki sposób ćwiczyć?
 
Chorujący na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc nie muszą rezygnować z aktywności fizycznej. Mogą wykonywać ćwiczenia i dbać o swoją kondycję podczas prostych i niewymagających dużej energii treningów. Należy pamiętać, by planowaną aktywność skonsultować z lekarzem, który pomoże w dobraniu rodzaju ruchu do stanu zdrowia pacjenta. Chorzy na POChP powinni wykonywać ćwiczenia krócej i mniej intensywnie, aby nie forsować swojego organizmu. Zajęcia muszą być indywidualnie dostosowane do sprawności fizycznej chorego oraz stopnia zaawansowania choroby, a czas trwania treningu, liczba powtórzeń oraz intensywność ćwiczeń powinny być stopniowo zwiększane, w miarę poprawy wydolności fizycznej.
 
Świetną propozycją aktywności może okazać się popularny sport – nordic walking czyli połączenie techniki marszu z jazdą na nartach. W Polsce działają towarzystwa, które organizują spacery zarówno w większych jak i mniejszych miejscowościach. Warto pomyśleć o udziale w takim wydarzeniu. Możemy także sami zakupić kijki i wybierać się na spacery do pobliskich parków czy też lasów. Chorzy mogą trenować także za pomocą roweru stacjonarnego. Lekarze podkreślają, że regularnie wykonywane treningi z dołożonymi dodatkowymi ćwiczeniami (np. podczas rozgrzewki) są w stanie zwiększyć objętość naszych płuc o nawet 30%.
 
„Aż 62% chorych na POChP musi robić sobie przerwy, wchodząc pod górę schodami, 56% z powodu choroby musiało porzucić swoje hobby, a 41% musi zajmować miejsce siedzące korzystając z transportu publicznego, ponieważ nie ma siły, by stać podczas podróży. Dzięki ćwiczeniom fizycznym wydolność ich płuc może się poprawić, dzięki czemu wzrośnie poziom życia chorych” mówi prof. Adam Antczak, ekspert kampanii Płuca Polski.
 
Przewlekła obturacyjna choroba płuc jest jedną z najczęstszych przyczyn śmierci na świecie, a zapadają na nią głównie osoby w średnim i starszym wieku. Zazwyczaj pierwszym objawem jest uporczywy kaszel z odkrztuszaniem plwociny. Jest to choroba, której nie można do końca wyleczyć, jednak odpowiednio wcześnie włączona terapia pozwala spowolnić jej rozwój. Wdrożenie aktywności fizycznej pomaga w zwiększaniu wydolności płuc, co pozytywnie wpływa na poziom życia pacjentów.

Kiedy „żółć Cię zalewa”

Starożytna medycyna chińska mówi, że każdy narząd człowieka powiązany jest z pewnym rodzajem emocji, które mają na niego największy wpływ. 
 
W przypadku wątroby te emocje to złość, frustracja i gniew. Już 28 lipca obchodzimy Światowy Dzień Wirusowego Zapalenia Wątroby. Tego dnia zwróćmy na nią szczególną uwagę.
 
Pomimo tego, że wątroba pełni ponad 500 funkcji w naszym organizmie i jest niezbędna dla organizmu tak, jak serce, wiedza Polaków na jej temat jest przeciętna. Jak wynika z raportu GFK – „Polacy i ich wątroby,” 50% osób nie potrafi wymienić więcej niż jej jednej funkcji. Zadania takie jak wytwarzanie białek, funkcje odpornościowe, wytwarzanie i magazynowanie glukozy, czy też gromadzenie niektórych witamin i żelaza, potrafi wskazać tylko kilkanaście procent badanych. 
 
Co dzieje się z wątrobą, kiedy się denerwujemy? Nie odczuwamy fizycznego bólu, co jest związane z brakiem unerwienia czuciowego tego narządu, jednak tłumienie emocji może mieć negatywny wpływ na nasz cały organizm.
 
„Według starożytnej medycyny chińskiej, każdy z naszych narządów powiązany jest z określonym rodzajem emocji, które mają na niego szczególny wpływ. Wątroba wiąże się ze złością, frustracją  i gniewem. O wpływie emocji na wątrobę przypominają też mądrości ludowe czy powiedzenia. Wiele osób zna przysłowia ludowe „żółć mnie zalewa” czy „żółć się komuś burzy”. Potocznie tak mówimy, jeśli ktoś jest zdenerwowany, wściekły, lub rozdrażniony, tak zły, że nie może wyrazić tego słowami.” – mówi Elżbieta Lange, psychodietetyk, ekspert kampanii „Szczęśliwa Wątroba, szczęśliwy Ty”.
 
28 lipca obchodzimy Światowy Dzień WZW. To idealna okazja, żeby zwrócić szczególną uwagę na naszą wątrobę i ocenić czynniki ryzyka dla jej zdrowia. Doskonałym narzędziem jest Ogólnopolski Test Wątroby, który dostępny jest pod adresem szczesliwawatroba.pl. Pomoże nam on ocenić co może zagrażać naszej wątrobie  i czy warto skonsultować się z lekarzem.
 
Co jeszcze można zrobić? Przede wszystkim należy dać upust swoim emocjom. Nie należy bać się własnej złości. Jej tłumienie nie sprawi, że zniknie. W pozbyciu się stłumionych emocji pomoże oddech, który jest ściśle powiązany z psychiką. Istnieje wiele technik i ćwiczeń oddechowych pomagających w relaksacji. Ważna jest też aktywność fizyczna. Pomaga pozbyć się napięcia. Róbmy zatem wszystko, aby jak najdłużej utrzymywać wątrobę w jak najlepszej kondycji.